piątek, 12 lutego 2010

O gównarzerii panoszącej się po naszym domu

Myślę, iż fakt ten zasługuje na swoje tutaj miejsce. Przede wszystkim dlatego, że to trzecia (zaraz po mnie i Szymku) wielka miłość mojego męża. Mianowicie - rybki. Z nostalgią w duszy i łezką w oku wspominam te czasy, gdy tłuklismy się z Sarbinowa nad Bałtykiem z siatą kamieni na wystrój zakładanego wtedy akwarium, a potem wszystkie kamyki wywalilismy do kosza, bo nie pasowały. Jak w ogóle najpierw była awantura, bo Tomek tak bardzo pragnął mieć rybki, a ja niekoniecznie. Jak drałowaliśmy jednego dnia do wszystkich zoologicznych w mieście w poszukiwaniu żwirku, roślinek, korzeni......

A skąd ci gówniarze? A no namnożyli się. Jakoś tak płodność mamy w chacie nienaganną. Rybom na gody się wzięło na tyle konkretnie, że takiego przyrostu nie powstydziłby się średniej klasy hodowca pyszczaków. Tomek mówi że jest ich z około 10 - nowiutenich małych rybek. Oczy, płetwy, skrzela - wszystko wersja tyci, tyci. Pierwsze wyniki rybich romansów pojawiły się w sierpniu, i tak do dziś - co rusz wypływa jakiś mały kurdupel zza krzaka.  Na razie wszystkie są ciemne i płochliwe (stąd nieudolność w ostrości zdjęć) a żrą jak stare. Tomek mówi, że się jeszcze wybarwią i normalnie będziemy mieć ścisk w zbiorniku, wyż rybograficzny.
Więc się cieszymy ogromnie, no Tomek bardziej. Bo przecież zawsze to lepiej widzieć co rusz to nowe pyski, niż nowe ...trupy, jak było razu pewnego dawno, gdy Marta postanowiła zrobić Tomkowi niespodziankę, kupiła zainfekowanego glonojada i uśmierciła w ten sposób 3/4 populacji tametego składu. No ale to już przeszłość. Było mineło. Starałam się ratować sytuację - znosiłam do domu czerwone tabletki i co rusz nowe kontakty do hodowców. Na próżno. Padły. Taki lajf. Teraz są nowe i rosną w zaskakującym tępie.
Szymek im przyklaskuje i wali piastką w szybę akwarium, one głupie myślą, że obiad i podłpywają mu do łapki, on się cieszy  i wali mocniej, one zwiewają, on im bije brawo i zabawa kręci się od początku. Jednym słowem gównarzeria rządzi w chacie.

Pierwsze zdjęcie to czasy pierwszej ekipy. A na drugim widać już parkę maluchów z jesiennego miotu.


1 komentarz:

  1. Za rybkami az tak bardzo nie przepadam, nie chodzi to po podlodze i nie ma futra, ale poogladac mozna:) bylaby fajna tv dla Duffy, tylko jeden kanal, ale jaki:)
    Srebna Akacja zareklamowala, jestem i zostaje:)
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń