środa, 30 maja 2012

Kosz

To co lubimy najbardziej - nowe życie w stare, zniszczone graty. Efekt "przed" i "po". Koszyk przybył z Czacza, malowaliśmy z Szymkiem podarowaną farbą w cud kolorze turkus, a farba pachnie równie cudnie, co wygląda. Przeznaczenie wężowego kosza (moje pierwsze skojarzenie, jak go zobaczyłam - kosz na węże z Arabii) wymyślił Szymek - będziemy tam trzymać paski mamy. Odkąd jest niebieski, bardzo go lubię i jestem dumna z naszego turkusowego dzieła:




Teraz wygląda tak:



A przy okazji, do domowego dziennika z powiedzonek Szymka:

-Mama, gdzie jedziesz? Do Kobtus? - (Cottbus)

Młody ma obcykane wszystkie marki samochodów, jak idziemy wzdłuż ulicy albo parkingu, rozpoznaje wszystkie marki po kolei ( ja ponoć też tak robiłam) : - O widzisz tu jenio jest (Renualt), a tu fojd (Ford), a tu opel taki jest -taka błyskawica i mejcedes- taka gwiazda i skoda i jota , o i to tes jota jest (Tojota).

-hał ju dudu? (How do you do?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz