Błogosławiony wydłużający się dzień
Błogosławiona soczysta zieleń, wiatr we włosach
tysiące zapachów i dźwięków
rozmrożonych po stuletniej zimie
ha, wiosna pełną parą! My dziś wykorzystaliśmy piękną pogodę na mini- wycieczkę edukacyjną dla Szymka. Mianowicie udaliśmy się do pobliskiej wiochy, określanej tudzież mianem przedmieści Zielonej Góry. Wielka łąka szumnie zwana lotniskiem w Przylepie. Żeby Szymek zobaczył skąd i gdzie zaczyna się warkot turkoczących od rana po niebie od północnego zachodu żelaznych ptaszków. Niestety startowały same maluchy i paralotniarze więc prawdziwego aeroplanu w akcji Szymek nie ujrzał, za to był zachwycony morzem trawy, błękitem nieba i tym, że zaczyna sam się poruszać - bez trzymanki.
Mama też była w siódmym niebie, bo mogła wygrzać swój katar w cudownym słońcu, a tata był zadowolony, że mama jest zadowolona. Fotoreportaż:
zieleń traw i samoloty (nie weszły w kadr)
zapatrzony w siną dal (a w tej w dali biegł pies)
Szymek samolotom bił BRAWO - za to, że latają, terkoczą i świszczą
przymiarki do nogi
a to Żelazny na ukończeniu beczki, czy rozety
jeszcze sobie pilota wychowacie ;)
OdpowiedzUsuń