wtorek, 26 marca 2013

gazonisty .....

Cóż...... lata lecą - Szymon skończtył lat cztery. Poważny wiek: buntu (ten trwa nieporzerwanie od 2 roku życia), windowania własnego zdania i własnych opinii, próbowania rodziców, wykorzystywania babć i wciąż słowotwórstwa ;)  To lubię najbardziej.

W szatni, wprzedszkolu:
-Mama, a Oskar to normalnie tak biegał.....tak biegał stlasznie...
-A ty?
- No..... a ja biegałem za nim.

W piżamie po kapieli:
- A teraz puściłem takiiii gazonisty sik.
- Hę?!
- No..... takiiiii z gazem.

-Dasz mi posłuchać ente-plujki?
(chodzi o MP 3)

- Co ci sie Szymus śniło?
- Papież.
- I co on w tym śnie robił?
- Zondził.
- A kim rządził?
- Kościołami zondził.

Po teatrzyku w przedszkolu:
- O czym był teatrzyk?
- O Koziołku Matolku.
- Acha, a co on robił?
- Miałłłł.... podróze.
- O
- No i na tych podrózach to on był w Igipcie, no tam gdzie ty z tatą byłaś, jak mnie nie było jeszcze. A gdzie ja wtedy byłem?

(to pytanie pada ZAWSZE, gdy mowa o czasie, w którm go "jeszcze nie było")

Tomek ruga młodego za kolejną czerwoną buźkę w przedszkolu (tzn. przedszkolną "pałę" z zachowania):
- Pytam się Ciebie, czy inne dzieci też tak się zachowują?
- A ja nie wiem, skąd mam to wiedzieć? - Szymek rozkłada ręcę w stronę nieba w papieskim geście.
- Jak to skąd, przecież się z nimi bawisz i widzisz - warczy T.
- Nie bawiem się, ja sie bawiem tylko z dziewczynami. A dzewczyny to nie szaleją.

(aha, jasne - ostatnio Ela i Hania zalały cała łazienkę, no ale generalnie to "nie szaleją")

Poznajemy rymy i zaczynamy je tworzyć.
W pierwszej kolejności oczywiście częstochowskie ;)
HIT urodzinowy: autorska piosenka mojego syna. Z pokuju słychać, jak śpiewa pod nosem:
"Kościotrupie, kościotrupie,
co masz w dupie"

Drę się z kuchni:
-Szymon, proszę nie używać takich brzydkich słów!!!

Po chwili piosenka "leci" dalej:
"Kościotrupie, kościotrupie,
co masz ..... (puza)
w tyłku"

Gdy czterolotkowi zwraca sie uwagę zniecierpliwionym tonem, można usłyszeć:
-A ty tak do mnie nie mów, bo ja się spakuję i wyprowadzę z tego domu.

(tu pragnę nadmienić, że powyższa kwestia, musiala być zaczerpnięta z rozmówek przedszkolnych, bo ja się nigdy "głośno" z domu nie wyprowadzałam)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz