widok z naszego okna
W międzyczasie przeszliśmy posraną i pożyganą, pięciodniową jelitówkę przyniesioną z przedszkola, zrobiliśmy kilka "prac plastycznych", jak teraz mawia mój syn, który notabene mówi niezmiennie dużo różnych ciekawych rzeczy, jak np.
"prace plastyczne"
Podczas choroby:
-Mamo, jestem taki słaby...czemu?
- No bo masz gorączkę i nie masz siły.
- A gdzie ta moja siła jest? Czy ona do mnie wróci?
Także w chorobie i z urazą w głosie:
- Nie, nie, nie, nie będę tego łykał......... (prawie łka) to jest przecież TOKSYCZNE!!!
(o Smekcie)
Szymek dowiedział sie niedawno, że oprócz tych złych, istnieją także Dobre Bakterie:
- A czy te dobre też mają takie kolce na pupie?
- (?!!!!)
w przedszkolu trwa tydzień frankofonii:
- A w takim kraju Francja, tam gdzie pani Krysia (pani pomoc z przedszkola) była, to jest taka wieża Ifla wiesz i pani Krysia tam jechała windą, i tam się żaby je i ślimaki i my robiliśmy sałatke, ale nie ze ślimaków tylko z warzyw francuskich i ją jedliśmy na śniadanie.
- A jakie to warzywa synuś?
- Eeeee.... nie wiem.
po chwili dodaje
- Chyba ogórki.
Wierci się przy stole, wstaje, sieda na półdupku, znowu wstaje. Wnerwiam się i warczę:
-CZy ty możesz w końcu synek usiąść na tych swoich pośladkach i zjeść?
-A co to są pośladki?
- A na czym siedzisz?
- ..... na tyłku.
Opowiadam, jak gonił mnie duży pizes, gdy byłam dzieckiem:
- I co? Boiłaś się, jak on cie tak gonił?
Babcia z dziadkiem odbierają Szymka z przedszkola i zabierają do siebie, razem z moją gitarą, bo dziadek chce pograć. Po powrocie :
- I co Szymek, kto ładniej gra mama czy dziadek?
- No...... i dziadek i mama.
-Ale kto ładniej? - drążę.
Sz. zniecierpliwiony - No mówię pzecież dziadek i ty.
Men's Matter
prace techniczno-budowlane z babcią
w przedszkolu na andrzejkach
w przedszkolu lepią baławana
"DESPERACJA"
- moje dziecię to to przy płocie - próbuje zwiać
(udało mu się już trzy razy)


Marta, te dialogi są BOSKIE. Błagam, spisuj wszystkie!!! :)
OdpowiedzUsuń