Wreszcie nareszcie i Marta ruszyła 4 litery i zaczęła "coś" produkować. A wszystko to siła (i wymogi) macierzyństwa nas tak pcha - nas beztalencia manualne, którym zawsze, jak już coś robią, wszystko się lepi, zbyt dużo się skleja, krzywo tnie podwija nie w tę stronę, co trzeba.
Przedstawiam oto kapelusz zorro wykonany własnoręcznie. Szymek odrysowywał kółka, tatuś poprawiał czerń na kapeluszu.
Trochę to było tak, że wieczorem przed balem skapnęłam się, że jest święto i z zakupów karnawałowych w Tesco nici.
Więc wzięliśmy się do roboty. Maska zorro to były okulary z zestawu "mały odkrywca" - szybkę wybiliśmy a cała maskę pomalowaliśmy markerem ;)
Szymek już zapowiedział, że za rok chce być piratem, tak jak Ela w tym roku i będą walczyć ze sobą taką szpachelką (szabelką).
Noclegi Seszele
2 miesiące temu






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz