poniedziałek, 10 grudnia 2012

Mikołaj


Był, ale "dlaczego miał głos taki jak wujek Alek...?"
No nie wiem.
I nie wiem też dlaczego ten Mikołaj w przedszkolu był jakiś dziwny i dlaczego nie chciał, żeby dzieci mu śpiewały, ani dlaczego Mikołaj w przedszkolu u znajomych był oszukany, bo dzwoniła mu komórka, a Mikołaj przecież nie ma telefonu ani samochodu, ani adidasów, ani nie pali fajki w przerwie między rozdawaniem prezentów a słuchaniem wierszyków.
Ehh........ Świat pędzi do przodu coraz szybciej.... Dzieci wierzą w Mikołaja coraz krócej, albo na niego czekają, z tym że i tak z podejrzeniem, że to dziadkowie albo rodzice maczają w tym palce.....
Próbuję sobie przypomnieć, kiedy przestałam wierzyć w Świętego Mikołaja.
Zdecydowanie później niż obecne przedszkolaki. Jak miałam 3 lata, ba nawet 6 - byłam święcie przekonana, że ten święty istnieje w realu i być może nie przepycha się przez komin, żeby dostać się do domów, ale na pewno mieszka gdzieś na jakimś wygwizdowu, jeździ saniami ciągniętymi przez renifery i posiada magiczną moc czytania w myślach i marzeniach dziecięcych, a sprytne chochliki pomagają mu w noc z 5 na 6 grudnia dostarczyć prezenty do każdego dziecka na świecie. 
No cóż.
Wygląda na to, że pokolenie mojego syna już w wieku 4 lat, będzie z politowaniem patrzeć na dorosłych opowiadających o Mikołaju, a listy prezentów będzie zostawiać pod poduszką babć i rodziców zamiast wysyłać mikołajową pocztą.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz