I pomyśleć, że jeszcze półtora miesiąca temu taplaliśmy się w morzu.... ech... Teraz tylko późna jesień, mokre śmierdzące liście, mokra ziemia, dym i mgły , jedno światło- przez cały dzień, a dzień za krótki. Tak mnie wzięło na nostalgię przy piątku i dla otuchy wrzucam sobie kilka zdjęć:
miłość ojcowsko-synowska objawia się zawsze wtedy, gdy jeden i drugi ma okazję się wyżyć i wyszaleć, obojętnie, czy jest to zabawa w dżunglę, wspinaczka po drzewach, czy skakanie przez fale....
u drzwi Twoich...stoję Panie.....
Szymek uporczywie próbował dostać się do dzwonów, a że w tamtych rejonach dzwonów w każdej pipidówie dostatek-garowaliśmy pod niemal każdym kościołem...
20 minut przed zrobieniem tego zdjęcia szalała burza- widoczność ograniczała się do 0,5 metra, wiało i huczało
Dobiłaś mnie. Całusy :*
OdpowiedzUsuńOluś za rok zapraszamy z nami - mamy super miejscówkę - cisza, spokój i z dala od ludzi :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie, wygląda na cudowną miejscówkę! Myślimy o Chorwacji już od dawna. Ale jak Szymek zniósł jazdę samochodem???
Usuń