środa, 7 grudnia 2011

Mikołaj istnieje !!!

No ba, nawet u nas był. Hałastra zgromadzona w ilości sztuk 3 reagowała różnie: najmłodszy - Wojtuś wisiał na rączkach i Mikołaj był absolutnie niezachęcający, środkowy (Szymek) był lekko zdystansowany i zdziwiony (to Mikołaj w ogóle istnieje ?- Szymek postrzegał go raczej w kategoriach stricte abstrakcyjnych - jak Bóg albo zło lub dobro) a najstarszy Mateusz - osobiście poleciał otworzyć Mikołajowi drzwi, rozdawał buziaki i recytował,że za prezenty musi się słuchać mamy i taty ;)

Do mnie Mikołaj nie przyszedł ;(  - ponoć dlatego, że jestem uparta i nie słucham się męża. A i prawie pralkę zepsułam, przez swój upór. Eeeetam...






1 komentarz: