poniedziałek, 6 czerwca 2011

Szkocja - chapter two

Jeden cały dzień, poświęciliśmy na Edynburg, a można by było więcej tam siedzieć, bo to piękne miasto: malowniczo położone, pełne zabytków, wąskich i wysokich aż pod niebo kamienic, zamkniętych kościołów i stromych uliczek. W witrynie co drugiego sklepu- mienią się różnymi kolorami szkockie kraty. Wśród tłumów turystów, często słychać polski. Wśród atrakcji m.in.: pyszna kawa (albo mnie się chciało tak kofeiny, że zdawało się, że jest niebiańsko dobra), The Real Mary Kings Close i miasto pod miastem, deszcz, wiatr i piękne słońce w przeciągu 3 godzin.


most z widokiem na góry :)

tak Szymek podróżował przez miasto

proszę zwrócić uwagę na technikę chwytu - i już wszystko jasne skąd tata ma odstające uszy ;)
W Edynburgu można skorzystać z przejść dla pieszych w postaci wąskich schodów pomiędzy budynkami. Te przejścia zwane są "Closes".


zamek na wzgórzu
załapaliśmy się akurat na wystrzał z armaty ;)
piękne widoki z zamczyska



uliczki a pod nimi ukryte miasto

ten kościół był w środku bajecznie piękny i oczywiście nie można było robić zdjęć
autobus bez dachy na słynnym Royal Mail, łączącym dwa zamki - ten stary z tym Elżbiety drugiej, gdzie królowa spędza swoje wakacje:
nad zamkiem zawsze powiewa szkocka flaga, gdy ma przyjechać królowa, szybciutko zmieniają ją na angielską

Szymek mówi DOŚĆ zwiedzania


A tu już wycieczka bardziej interesująca dla naszego najmłodszego turysty - Wildlifecenter w Dundee:
my- najbardziej uparta dwójka w rodzie razem z trzecim uparciuchem w tle


Pożegnanie z morzem i bąbelkowa artyleria: 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz