wtorek, 7 czerwca 2011

Edynburg noch mal


Bo jak o nim nie pisać - miasto jest naprawdę piękne i skrywa mroczne tajemnice. Stolica Szkocji, siedziba szkockiego parlamentu, letnia rezydencja królowej Elżbiety, mieszanka kultur i narodowości.
W przeszłości nazywano go też "Starym Kopciuchem". Miasto słynie z licznych dorocznych imprez i festiwali: Edinburgh International Festival, Fringe (festiwale teatralne), Military Tattoo (występy orkiestr wojskowych).
Mnie najbardziej zainteresowała ciekawa architektura starego miasta-strzeliste kamienice- niby wysokie ale ciasne, wąziutkie, z maleńkimi wejściami, jak dla karzełków. A to dlatego , że gdy miasto się niegdyś rozrastało, ograniczona murami miejskimi przestrzeń nie pozwalała na wznoszenie nowych budynków. Zamiast tego dobudowywano kolejne piętra do istniejących domów. W rezultacie dziesięciopiętrowa kamienica nie była na edynburskiej starówce niczym dziwnym, a niektóre budynki sięgały trzynastu pięter. Stare Miasto uległo poważnemu zniszczeniu w pożarze w 1824 roku, lecz mimo to wiele z tych "wieżowców" zachowało się do dzisiejszych czasów.

Na centrum Edynburga składa się Stare Miasto (Old Town) i Nowe Miasto (New Town) rozdzielone ogrodami Princes Street Gardens. Stare Miasto jest najstarszą dzielnicą, budowaną od wczesnego średniowiecza wzdłuż traktu - głównej ulicy starówki (Royal Maile - Królewska Mila) łączącej zamek (Edinburgh Castle) z pałacem królowej (Holyrood). Old Town jest sercem średniowiecznego Edynburga, posiada większą część jego historycznych zabytków. 
Spacerując Royal Maile, co krok znajdziemy coś interesującego. Tuż przy zamku stoi Fontanna Czarownic - w mieście spalono na stosie ponad 300 kobiet oskarżonych o czary.

Z licznych kościołów najważniejsza jest stojąca przy Królewskiej Mili katedra St. Giles (po naszemu - św. Idziego). Wybudowana ok. 1120 roku, swego czasu stanowiła centrum szkockiej reformacji. Jedna z tablic we wnętrzu upamiętnia krewką przekupkę, która w 1637 roku sprzeciw przeciwko wprowadzeniu angielskiego modlitewnika wyraziła rzuceniem taboretem w księdza. Na nic się to nie zdało - jest to obecnie świątynia anglikańska i stoi tu nawet królewska ława, z której podczas wizyt w Edynburgu korzysta królowa.

 Moja ulubiona St.Giles
 
i jej wnętrze:
 

Charakterystyczne punkty orientacyjne w Edynburgu stanowią wzgórza. Jedno z nich to wygasły wulkan (247 m n.p.m.) nazwany Siedzeniem Artura. Z kolei bliżej centrum wznosi się Calton Hill, na którym ustawiono przypominający wielką lunetę pomnik Nelsona.
Edynburg, ma też kim się chlubić. Tu właśnie się urodzili: Robert Louis Stevenson - autor m.in. "Wyspy Skarbów i sir Walter Scott - poeta i pisarz.



O mrocznej historii tego miasta nakręcono wiele filmów: Film o podziemnym mieście w Edynburgu, a Tomcio tam wlazł i oto co widział:

tak wyglądał lekarz "leczący" ludzi żyjących w podziemnym mieście. Gdy wybuchła epidemia, jego antidotum na chorobę było nakłuwanie ramienia chorego ostrym szpikulcem (i pewnie o dezynfekcji nie było mowy) :(

A tu już most, przez który poniekąd przedłużył się nam urlop o 4 dni. Wiało, lało, most się bujał i go zamknęli. Ten samochodowy i równoległy kolejowy również. A to jedyne mosty, którymi można się dostać do miasta od północy. Objazd do następnego mostu za miastem - ok. 40km.

Ani i Marcinowi dziękujemy za gościnę, cierpliwość ;) i pokazanie nam uroków Szkocji, za wspaniały urlop w kraju Williama Wallesa, krów Highland'ów ;) i kolesi w spódnicach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz