Rozczarowanie małego Buczera nie miało granic: "Nieeeee maaaa...,nie maaaaaa..." "Dzik???? Mama nieeee maaaaa....." Zjeździliśmy okolicę wzdłuż i w szerz w poszukiwaniu dzikiego lub oswojonego dzika.
Sprawa była na tyle poważna, że z braku owego zwierzęcia w promieniu 30 km dookoła miasta, gotowi byliśmy pojechać nawet pod Gorzów do świerkocińskiego Zoo- Safari, ale po telefonie do przyjaciela okazało się, że to otwierają dopiero pod koniec kwietnia. Cóż, do zoo we Wrocku trochę za daleko, więc odpuściliśmy, ale jakieś zwierzątko musiało z tej wycieczki wyniknąć. Wróciliśmy więc pod dom do stadniny przy kościele:
radość i zadowolenie po 2 godzinach spędzonych w samochodzie na poszukiwaniach dzika
mina a la "foch" za to, że już wracamy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz