Czas pędzi jak z bicza trzasnął. Szymek skończył właśnie 2 lata! Zrobiliśmy więc pierwsze Kinderparty. Był mały torcik - babka, inne łakocie, były baloniki, no i najważniejsze - goście, Szymek świeczki zdmuchnął za pierwszym razem - musiał się chłop starać, bo wśród gości miał damę, być może przyszłą pretendentkę do tronu. :)
Po części oficjalnej - poczęstunku i toastach, nastapila część nieoficjalna imprezy- impreza przeniosła sie na podłogę i pod stół w kuchni :
Dzieciaki bawiły się w chowanego i ganianego, i w "kto rozdepcze na podłodze więcej paluszków" . Nastąpiła tradycyjna już wymiana kubkami. Na głowach miały być kolorowe czapeczki ale po remoncie tak skutecznie je schowałam, że nie mogę ich znaleźć do dziś.
A teraz nachodzi mnie taka refleksja - dziś domówka a za parę lat....... koleżanki w pracy - matki nastolatków podliczają tylko koszty: 15-ka w kręgielni = trzy stówki, 17-ka na snookerze to już ze cztery, 18-tka w dyskotece no to z tysiaczka trzeba wyskoczyć........
Eh, gdzie te czasy zegarków na komunię i osiemnastkowego ogniska u babci.....
Nie nie nie, kategorycznie się temu sprzeciwiam. Na Komunię będzie zegarek, a 18stka taka jak u mnie, brata i przyjaciela - w domu dla rodziny i na bilardzie z kumplami (ale sala nie będzie rezerwowana!). Żadnego komercyjnego szaleństwa. Tak mi dopomóż panie boże wszechmogący, w trójcy jedyny, wszyscy święci i kto tylko jeszcze może! (liczę na Ciebie, Maleńka ;)) ejmen!
OdpowiedzUsuń