Tradycja / zabobon (!?) mówi, że to owa tkanina patronuje tej dacie. W naszym przypadku był to 11. pażdziernika. Okrągłe lat temu dwa powiedzieliśmy sobie tak. I stąd ta bawełna. Hucznej imprezy nie było, bawełnianych galotów też nie, za to z okazji rocznicy wymieniliśmy sobie kaloryfer w łazience. Fuuul romantik. I za to kocham mojego męża ;) Naprawdę.
i ja tam byłam, rosół i wino piłam :)
OdpowiedzUsuń