I tu rozpoczyna sie dramat, bo nasz pies okazuje sie być delikatnym romantykiem, ceniącym sobie kokieterię i rozbudowaną grę wstępną, a to nie zawsze trafia w psie gusty. Zamerdał nasz biedak ogonem, puszczony ze smyczy skakał koło damy, okrążał ją w radości, tu musnał, tam liznął. Zanim zabrał się do rzeczy chciał smyrnąć ją delikatnie w uszko jedno i drugie .... i to był niewybaczalny błąd - warknęła, charknęła i tak zakończył się wieczór miłosny.
Leżał potem bidulek pół dnia pod drzwiami i skomlał, smutno zawodził psią pieśń złamanego serca.
Bo suczka ponoć tak ma, jak raz ofuknie, to już nie ma co próbować z tym samym samcem. Pod tym względem świat ludzi jest chyba zakochanym łaskawszy. Uczucie czasem płata figle, zmienia zapatrywania....
Kumple z wybiegu
Zdjęcia ze strony: http://www.poldiable.pl/
a to już Szymuś na podzamczu rozdaje buziaki
tour de ruina zamczyska


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz