kiszone"
ten tradycyjny od dawien dawna i dość pospolity przysmak okazał się Szymkowym rajem w gębie. Odkąd skosztował ogórka małosolnego pielgrzymuje do gara w kuchni, gdzie ogóraski się kiszą i stęka, wyje, ponagla, aż w końcu jakiś zielony obślizgły i niedokwaszony ogóreczek wyląduje w jego misiowej łapce.
Ba, on sam te ogóreczki kisił
(wątpliwą jakość zdjęć zawdzięczamy tatusiowi, który w swym uporze nie chce słuchać żony i ustawiać aparatu na program "w ruchu", gdyż ten rzekomo służy tylko do robienia zdjęć sportowych)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz