sobota, 6 lipca 2013

Sweet words sweet July

-A czy stojak na pranie jest lepki czy cienżki?
- Mama..... tą drzazgę to mi gęsętą wyjmij, no kęsetą tą .... (znaczy pęsetą)

-Musze tu pozbierać, bo tu pełno "ogruszków" jest. (okruszków)

- No co ty mama, zaltujesz?

Szymek od jakiegoś czasu ma licznikową manię, szuka ich wszędzie i zadaje tysiąc pytań na temat liczników. Ostatnio odgrzebał liczniki wody u znajomych:
- A dlaczego jeden jest niebieski a drugi czerwony?
- Bo niebieski jest od zimnej wody, a czerwony od ciepłej.
- A ten od takiej w sam raz to gdzie jest?

Oglądamy bajkę o przygodach dwóch foczek-rodzeństwa.
-Szymek, a ty chciałbyś siostrę?
-No...... muszę się zastanowić, bo ona by mi tu ciągle płakała.... i przeszkadzała...

SZ. ni stąd ni z owąd - Mama, ja ciebie tak kocham, jak nolmalnie nie wiem co.

- A jak bym ja tam idłem.....
- A jak byś by ty tam idłaś....
-Jak idłem z babcią.......

Obecnie nasze mieszkanie to plac manewrowy i tor bicia rekordów prędkości - Szymek dostał na urodziny hulajnogę. Pędzi z pokoju do kuchni, ale w progu musi wyhamować, bo ja tam się kręcę. Krzyczy z obrazą:
- No mamo, przesuń te sfffffoją.......
- No co chcesz do mnie powiedzieć? - pytam tonem nieco surowym
- no..... sfoją dupkę. - kończy z uśmieszkiem
- ???!!!!

Opowieści z przedszkola:
- I Oskar to mi taką moją wieze zepsuł i tak mi sie do oczu śmiał, jak mi to zlobił.


- A czemu ty sie synu z tym Oskarem w ogóle bawisz, skoro on ci tak przeszkadza ciagle?
- No bawiem sie bo to mój kolega jest, a ja musze go ganiac i tak mu mówić co nie wolno lobic. 

Mój chłopak lubuje się w pomadkach, ostatnio wyżulił jedną w Polomarkecie- taką z myszką Minie, z przeźroczystą zakrętką:
- No to taka komadka jest i można tu przez szybkę patrzeć, czy się stopnęła czy nie. (w sensie-"stopiła")

 



 
z pozdrowieniami dla tatusia ;) - Łagów z 2006 roku





 

Słowa są sweet- czy lipiec też jest słodki- hhhmmm,,,,,,,, w końcu było parę dni ciepła, a że zakusów na urlopy w tym roku nie mamy - korzystamy z każdego promyczka- dziś w Łagowie. Łagów bardzo lubię, nie wiem czemu, ale zawsze dobrze mi się kojarzy. Dziś spędziliśmy 5 godzin na rowerkach. :) Uwielbiam. Nawet jak Sz. co chwilę chce skakać na pełnym jeziorze, bo przecież "kapok mam no". Szymek ma miesiąc urlopu w przedszkolu i okupuje babcie - Good bless You wszystkie babcie!

I ostatnie miesiące w foto-pigułce:

 sir Tokarski, sir Buczacki :) czekają na kiełbaski
 że oczywiście lunął deszcz, zanim się kiełbasek doczekali, spożyli po jogurcie
ciocia Ola z Kajtusiem na grillu w Świdnicy 
 idzie w ślady ojca........
pod ścianą

 "dzięki stary, dzisiaj nie piję"
 
 Kajtuś pokazuje, jak lew-żygacz z fontanny otwiera buzię


z wycieczki do Nowej Soli -first time pociągiem,
największy szok- kibel w pociągu - "Ale mamo, ta dziura tak jest że to wszystko na ziemie leci?! Ale dlaczego?!!!!!" 
 roczek u Jeremiego
 
tęczowe chłopaki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz