A po zoo, poszliśmy na obiad do wietnamskiej knajpy (2 lata temu jakoś lepiej tam smakowało), Szymek przespał cały obiad zmęczony zwierzęcym safari, a że była z nami moja siostra i we dwie zawsze ma się większą siłę przebicia, jeśli chodzi o miejsca, do których "koniecznie" trzeba wejść, wracając natknęliśmy się na fajny sklep, w którym my spędziłyśmy jakieś 20 minut. Sklep nazywa się TURNIURA i ma sporo ciekawych folk-ciuszków oraz super wybór szmatkowych kwiatków-broszek, korali i tym podobnych babskich pierdółek ozdobniczych.
Noclegi Seszele
2 miesiące temu


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz